Jesienny ogród z konewką i koszem chryzantem przy starym domu

Jak urządzić małą hydrofornię w nowym domu z własną studnią?

Działki budowlane poza zasięgiem wodociągu wciąż są w Polsce popularne, a dom z własną studnią przestał być egzotyką. Woda z ujęcia sama jednak nie popłynie do łazienki na piętrze. Potrzebna jest pompa, zbiornik ciśnieniowy, kilka zaworów i porządnie zmontowane rury, czyli coś, co instalatorzy nazywają po prostu hydrofornią.

Jesień to dobry moment, żeby się tym zająć. Stan surowy zamknięty pozwala już planować pomieszczenie techniczne, a przed zimą trzeba mieć pewność, że przewód od studni do domu leży poniżej strefy przemarzania, a sam zestaw stoi w ciepłym miejscu.

Studnia przy nowym domu, czyli od czego zależy wybór pompy

Pierwsze pytanie brzmi zawsze tak samo: na jakiej głębokości stoi lustro wody. Przy płytkiej studni, gdy woda jest kilka metrów pod powierzchnią terenu, wystarcza pompa powierzchniowa z zestawem hydroforowym, montowana w domu lub w budynku gospodarczym. Pompa samozasysająca zwykle poradzi sobie z wysokością ssania do około ośmiu metrów, a w praktyce bezpieczniej liczyć trochę mniej, bo opory na długim przewodzie ssawnym robią swoje.

Przy studni głębinowej, wierconej na kilkadziesiąt metrów, stosuje się pompę zatapialną opuszczaną do otworu, a w domu zostaje tylko zbiornik z osprzętem. Ten wybór warto skonsultować z firmą, która wierciła studnię, bo ona zna wydajność ujęcia z próbnego pompowania. Pompa nie może pobierać więcej wody, niż studnia oddaje, inaczej zacznie zasysać powietrze i piasek.

Drugi parametr to zapotrzebowanie domu. Czteroosobowa rodzina z dwiema łazienkami, pralką i ogrodem do podlewania potrzebuje innej wydajności niż dom letniskowy. Liczy się też wysokość, na którą trzeba podnieść wodę, i ciśnienie, jakie ma być w najwyżej położonej baterii.

Na co patrzeć przy wyborze gotowego zestawu

Osoby, które same porównują sprzęt, często szukają konkretnego modelu, wpisując w wyszukiwarkę hasło omnigena pompa hydroforowa, bo zestawy tego producenta są popularne w domach jednorodzinnych i na działkach. Niezależnie od marki warto jednak czytać kartę katalogową, a nie tylko etykietę z mocą silnika. Ważna jest charakterystyka pompy, czyli zależność wydajności od wysokości podnoszenia, maksymalna głębokość ssania i materiał korpusu, bo żeliwo i stal nierdzewna różnie znoszą wodę o podwyższonej zawartości żelaza.

Pojemność zbiornika wpływa na to, jak często pompa się załącza. Mały zbiornik oznacza częste starty silnika przy każdym umyciu rąk, co skraca jego życie. Większy kosztuje więcej i zajmuje miejsce, ale pozwala pompie pracować w dłuższych, rzadszych cyklach. Zestaw powinien mieć wyłącznik ciśnieniowy z możliwością regulacji, manometr i zabezpieczenie przed suchobiegiem, które wyłączy silnik, gdy w studni zabraknie wody.

Instalator trzyma żółty klucz do rur

Gdzie postawić zestaw hydroforowy i jak go zamocować

Najlepiej sprawdza się osobne pomieszczenie techniczne lub suchy kąt garażu, w którym temperatura nie spada poniżej zera. Pompa powinna stać na stabilnym podłożu, najlepiej na podkładkach antywibracyjnych, a nie bezpośrednio na posadzce, bo drgania przenoszą się wtedy na całą konstrukcję i są słyszalne w sypialniach. Przy podłodze z ogrzewaniem podłogowym nie wolno też wiercić kotew na ślepo.

Rury wychodzące z zestawu trzeba przytwierdzić do ściany, żeby ciężar przewodów i zaworów nie wisiał na króćcach pompy. Do tego służy klasyczna obejma rury z wkładką gumową, która trzyma przewód sztywno, a jednocześnie tłumi wibracje. Rozstaw uchwytów zależy od średnicy i materiału rury: tworzywo wymaga mocowań gęściej niż stal, bo pod wpływem ciepłej wody i ciśnienia mięknie i ugina się. Pierwszą obejmę montuje się możliwie blisko pompy, a kolejne przy każdym zaworze i zmianie kierunku.

Przed zestawem warto zaplanować filtr wstępny, a za nim zawór odcinający, który pozwoli wymienić pompę bez spuszczania wody z całego domu. Jeśli woda zawiera dużo żelaza lub manganu, w tym samym pomieszczeniu stanie później stacja uzdatniania, więc dobrze zostawić na nią miejsce.

Połączenia, które najczęściej przeciekają po pierwszym sezonie

Najsłabszym punktem hydroforni rzadko jest sama pompa. Częściej przeciekają połączenia gwintowane i śrubunki, które podczas montażu zostały uszczelnione byle czym albo dokręcone na siłę. Gwint uszczelnia się pakułami z pastą lub taśmą, ale z umiarem, bo nadmiar materiału potrafi rozsadzić mosiężną złączkę.

Tam, gdzie łączy się elementy przez docisk dwóch płaskich powierzchni, czyli na śrubunkach, kołnierzach większych średnic i przyłączach zbiornika, pracują uszczelki płaskie do połączeń kołnierzowych i ich mniejsze odpowiedniki z gumy lub materiałów bezazbestowych. Taka uszczelka musi pasować średnicą i być dopuszczona do wody pitnej. Po rozkręceniu połączenia zawsze zakłada się nową, bo stara jest już odkształcona i rzadko trzyma drugi raz.

Uruchomienie i pierwsza zima z własną wodą

Przed pierwszym uruchomieniem sprawdza się ciśnienie powietrza w zbiorniku przy pustej instalacji. Powinno być nieco niższe niż ciśnienie załączenia pompy, zwykle o kilka dziesiątych bara. Potem zalewa się korpus pompy i przewód ssawny, odpowietrza instalację i obserwuje kilka pełnych cykli pracy. Warto też zrobić badanie wody w laboratorium, zanim zacznie się ją pić.

Przed zimą najważniejsze są dwie rzeczy:

  • przewód od studni do domu musi leżeć poniżej głębokości przemarzania lub być zaizolowany i ewentualnie ogrzewany kablem grzejnym,
  • w pomieszczeniu z zestawem nie może być mrozu, a kran ogrodowy na ścianie zewnętrznej trzeba odciąć i opróżnić.

Wielu inwestorów kompletuje pompę, zbiornik, zawory i mocowania w jednym miejscu, korzystając z pomocy doradców technicznych w oddziałach Onninen przy doborze wydajności do konkretnej studni. Karty katalogowe pomp i zestawów hydroforowych oraz osprzętu do ich montażu można przejrzeć na www.onninen.pl